Licencjonowana Przewodniczka

Kalendarz spacerów

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Zaloguj się

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ten szal noszę samaCzasami maluję na prośbę przyjaciółki czy znajomych; wówczas chodzi o prezent dla kogoś. Zamawiający ma często raczej mgliste wyobrażenie o tym, „ co to ma być”. Pytam wówczas o ulubione kolory, wtedy jest łatwiej. Ostatnio usłyszałam, po małym namyśle: no wiesz, dużo niebieskiego. I najlepiej kwiaty, on/ona bardzo lubi kwiaty...

A więc błękit, w jakiejkolwiek formie. Do tego zieleń w kilku odcieniach, tu i tam parę jaśniejszych refleksów. Sporo, bo do 20 kolorów czyli słoiczków z farbami. Taka ilość daje mi sporą swobodę malowania, żeby nie były nudno i nie powtarzać się na zasadzie szablonu. Nakładane na jedwab farby i formy zaczynają wkrótce żyć własnym życiem; tylko ogólnie wiem, jak całość będzie mogła wyglądać. Często wynik mnie samą zaskakuje, na szczęście nigdy nie nieprzyjemnie...

Malowanie na jedwabiu nie jest łatwe. Trochę na zasadzie akwareli, a to dość trudna technika, wymagająca dużej wprawy. Maluję od kilku lat i ciągle odkrywam i z bijącym sercem wypróbowuję nowe możliwości. Poprawki są – o ile w ogóle – możliwe w bardzo ograniczonym zakresie. Chustablekitnelilie

Często jestem pytana, jak wiele czasu spędzam przy malowaniu, czy w ogóle o nakład, jaki wkładam w te prace. Trudno mi odpowiedzieć, zresztą te pytania nieco mnie dziwią; to przecież hobby, przyjemność, pasja, czyli coś niewymiernego; chętnie poświęcam na to niemal wszystkie moje wolne godziny.

Dla przyjaciółkiPodobnie jest z oprowadzaniami: w wielu wypadkach muszę się trzymać granic, nie zawsze mi się to udaje, bo przecież tyle jest do opowiedzenia, czy w muzeum, czy na spacerze w mieście... Za każdym razem przygotowuję sobie koncept, ale już wkrótce zaczyna on żyć własnym życiem, limity czasowe szybko zostają zapomniane - i dopiero na końcu widzę w oczach moich gości, że czas spędzony ze mną im się nie dłużył. To zawsze podniecający ale i najczęściej piękny moment: oprowadzać po mieście to przecież malować słowami; przy tym powstaje coś, co można ze sobą zabrać i nosić: wspomnienie z Wiednia, miękkie i kolorowe jak jedwabny szal...